AtleticoPoland.com - Polska strefa fanów Atletico Madryt

DZISIAJ JEST: 22 października 2017, 13:44. Na stronie przebywa 533 kibiców.
Strona głównaHasta Maniana #22: Ostatni Bast(i)ón, który właśni...
Oglądaj ligowe mecze Atletico Madryt w Eleven Sports

Hasta Maniana #22: Ostatni Bast(i)ón, który właśnie chyba padł

26.08.2016; 00:25, Manian

Brzydkie kaczątka mają to do siebie, że w końcu mogą przemienić się w pięknego łabędzia. Takim przykładem jest Borja Bastón, który po przeciętnych latach spędzonych w niższej lidze w końcu ewoluował w kandydata na reprezentanta Hiszpanii. Jego czerwono-białe skrzydła zostały jednak podcięte przez Diego Simeone, który nie widział wychowanka klubu w kadrze na przyszły sezon. W ten sposób zmieniły one barwę na najczęstszy kolor koszul Cholo, co oznaczało odlot do Walii.

 

Bastonowie zdecydowanie maja pecha do Atlético. Ojciec Borjy, Miguel, był bramkarzem, ale zatrzymał się jedynie na klubowych rezerwach. 24-latek jest lepszy od swojego taty o 21… minut. Tyle trwała przygoda Borjy z pierwszym zespołem. 15 maja 2010 r. wszedł jako rezerwowy w meczu przeciwko Getafe, ale nie dograł spotkania ze względu na kontuzję. Warto dodać, że w tym samym sezonie debiutował Koke, który świetnie się rozwinął. Można tylko gdybać jak potoczyłaby się kariera napastnika, gdyby nie została przerwana przez uraz, który niewątpliwie ją zahamował.

 

Kadencja obecnego szkoleniowca Rojiblancos jest ściśle związana z odejściami wychowanków. Pierwszymi z nich byli Álvaro Domínguez oraz Antonio López. Transfer tego pierwszego był konsekwencją usilnej chęci pozostawienia w klubie Radamela Falcao po braku awansu do Ligi Mistrzów. Do tego były potrzebne pieniądze, które zapewnił m.in. przelew od Borussii Mönchengladbach, która kupiła gracza. Przed mistrzowskim sezonem 2013/14 odeszło kolejnych dwóch graczy. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że zarówno Joel Robles jak i Jorge Pulido nie zdobyli w zespole znaczącej pozycji. W kolejnym okienku pożegnaliśmy Roberto Jiméneza, którego rola w zespole była mniejsza niż Weroniki Rosati w hollywoodzkich produkcjach.

 

I nadeszło lato 2015. Dla jednych koniec żartów, dla mnie koniec pewnej epoki. Wtedy Colchoneros po raz pierwszy pod wodzą Diego Simeone oddało wychowanka , który był ważną częścią zespołu, a na dodatek nie musiał odchodzić w celu łatania budżetu. Owym prekursorem był Mario Suárez. Hiszpan po powrocie z Mallorki przez 5 lat reprezentował klub z Vicente Calderón, stopniowo tracąc zaufanie trenera. Nie można jednak o nim powiedzieć, że był graczem marginalnym.

 

Przed sezonem 2016/17 Cholo był zorientowany na zwycięstwo w Lidze Mistrzów lub w jakichkolwiek rozgrywkach bez względu na wszystko. Do tego celu zbliżyć miał nowy napastnik, w postaci Kévina Gameiro, który wcale nie był pierwszym wyborem . Stało się jasne, ze rewelacja poprzednich rozgrywek, Borja Bastón, nie widnieje w planach klubu, którego jest wychowankiem.

 

Sytuacja 24-latka przypomina historię innego wybitnego napastnika Atlético. Chodzi o Diego Costę. Brazylijczyk, który zapragnął być Hiszpanem, również długo czekał na prawdziwą szansę w drużynie Materacy. Zostanie jednym z liderów nad Manzanares zostało poprzedzone czterema wypożyczeniami, transferem oraz ciężką kontuzją.

 

Historie obu napastników są bardzo podobne. Borja na początku kariery doznał przykrego urazu kolana, który przeszkodził mu w rychłym dostaniu się do pierwszej drużyny, a Costa po niezłej premierowej kampanii w barwach Rojiblancos nabawił się podobnej kontuzji. Braga, Celta, Albacete, Rayo – w tych klubach umiejętności piłkarskie szlifował piłkarz z Ameryki Południowej. Drugi z wymienionych terminował w Murcii, Huesce, Deportivo, Saragossie oraz Eibarze. Reprezentant Hiszpanii został sprzedany do Realu Valladolid, a wychowanek klubu do Swansea. I tutaj podobieństwa się kończą. Costa został wplątany w operację sprowadzenia Sergio Asenjo, a Atleti zapewniło sobie możliwość odkupienia go po sezonie, z czego oczywiście skorzystało. Z Borją sytuacja wygląda zgoła inaczej, gdyż najprawdopodobniej w jego przypadku takiej opcji nie ma. I tutaj dochodzimy do tytułowego bastionu, który właśnie (chyba) padł.

 

Zobaczyć urodzonego w stolicy Hiszpanii gracza ponownie na Vicente Calderón, a właściwie już na La Peinecie będzie trudno, a najprędzej spodziewać należy się tego w barwach innej drużyny. Teraz jednak pozostaje mu budować od swoją pozycję od zera w nowej lidze. Jego atutem na pewno są warunki fizyczne, gdyż Premier League preferuje wysokich napastników, nawet gdy ich nogi mogą są narażone na ataki korników, tak jak to miało miejsce w przypadku Petera Croucha. Po stronie minusów należy zapisać kontuzję, która daje handicap jego konkurentowi, Fernando Llorente, chyba że docelowo Francesco Guidolin przygotowuje taktykę, w której będzie miejsce dla dwóch środkowych napastników.

 

Najbardziej przykre w odejściu wychowanka są 2 rzeczy. Po pierwsze rzeczywiste przywiązanie do barw, o czym otwarcie mówił i chciał grać nad Manzanares oraz ciągły progres, który pozwalał liczyć na jeszcze lepszą grę w stosunku do przygody z Eibarem, gdzie strzelił 18 goli na poziomie LaLiga. Wielka szkoda, że nie udało mu się zamienić formy jesiennej z wiosenną. Gdyby w końcówce sezonu strzelał z taką regularnością jak w pierwszej części sezonu, urósłby w oczach Diego Simeone, a może pojechałby nawet na Mistrzostwa Europy.

 

Było porównanie do Diego Costy, będzie i do Michu. Hiszpan świetnie odnalazł się w walijskiej drużynie i w premierowej kampanii zdobył ponad 20 bramek. Wtedy wiele klubów w ojczyźnie przespało okazję i pozwoliło Łabędziom nabyć napastnika za śmieszne, jak na futbolowe realia, 2,5 mln €. To właśnie ta opieszałość hiszpańskich zespołów łączy obu panów. Borja był wprawdzie łączony z Valencią, ale o żadnych konkretach nie może być mowy. Jeśli młodszy z Hiszpanów nawiąże do wyników bardziej doświadczonego kolegi po fachu, oby zrobił to jedynie w stosunku do pierwszego sezonu Michu na Wyspach. Później zawodnik podupadł na zdrowiu i nie zdołał zawojować ligi na dłuższą metę.

 

Po raz kolejny Borsze Bastónowi przyjdzie grać w przeciętnej drużynie. W Eibarze, kiedy cała ekipa obniżyła loty, napastnik również miał problem ze znalezieniem drogi do bramki. Jest on jednak uosobieniem filozofii „partido a partido” wyznawanej przez Diego Simeone, gdyż jak mało który gracz stawia małe kroki, lecz czyni to regularnie. Nowe otoczenie niesie z sobą wiele niewiadomych, ale liczę, że ten krok okaże się skokiem, a po sezonie będzie można stwierdzić, że skreślenie piłkarza przez argentyńskiego szkoleniowca było błędem.

 

#TeamBorja



Źródło:

Ech, szkoda, że nie dostał szansy na udowodnienie swojej wartości. Zasługuje na to.

Syd / 1 rok temu

@kulbik91 To że Diego Simeone jest trenerem nie oznacza, ze nie można komentować jego decyzji. Moje teksty są felietonami, więc prawie nigdy albo nigdy nie znajdziesz w nich jedynie suchych faktów lub przytakiwania. Ciekawi mnie również, po czym wnioskujesz, że Borja jest "rzadki", skoro nie jesteś na treningach.

I jak coś, jestem znawcą. Na oko 93% moich opinii dotyczących Atletico się sprawdza.

Manian / 1 rok temu

@Gofer - Odnoszę takie samo wrażenie, że Cholo nam odjeżdża po drugim przegranym finale. Plus jest jednak taki, że piłkarze stoją za nim murem, a to buduje wzajemne zaufanie i chemię na boisku.

Nie chcę oceniać transferu Bastona, bo za mało widziałem go w akcji. Ten sezon sam to zresztą zweryfikuje.

Matheo / 1 rok temu

Adrian Lopez (chociaż szanuję) był słaby, Torres był słaby a jednak grali. Mam wrażenie, że nie chodzi o bycie znawcą, trenerem i bycie rzadkim. Cholo, po dwóch przegranych finałach LM, trochę nam odjeżdża. Po transferach widać, że ma duże parcie na trofea i chce mieć wyniki na już. Szkoda. Mam nadzieję, że nie skończy jak Mou.

Gofer / 1 rok temu

przywiązanie do klubu jest bardzo ważne i bardzo to cenię, i chciałbym aby piłkarze Atleti grali tu bo kochają Atletico ale jeśli piłkarz jest słaby to sorry nie ma co go trzymać, nie jestem znawcą tak samo jak wy ale jeśli Czolo tak zdecydował to mu ufam, bo myślę że on zna się na piłkarzach i jeśli go nie zostawił a przecież mógł to widocznie Borja jest słaby

kulbik91 / 1 rok temu

Nie oceniajmy może w ogóle naszych piłkarzy? Będzie łatwiej, bez kłótni. :D Ja wierzę, że mamy pierwokup chociaż, cokolwiek, nie możemy być aż tak głupi.

mareczekcc / 1 rok temu

"nikt z was nie jest ani trenerem ani jakimś wielkim znawcą [...] a tak naprawdę pewnie jest rzadki i tyle"
A czy Ty jesteś trenerem albo wielkim znawcą, że go oceniasz?

Myślę, że najrozsądniejszym argumentem będzie taki mieliśmy go za DARMO, strzelił imponującą liczbę bramek w La Liga. Po co ściągać napastnika za 40-60 baniek skoro prawdopodobieństwo jego odpalenia w Atleti będzie takie samo jak Bastona. No i dodatkowo fakt, że jest wychowankiem, a wydaje mi się, że jest to ważne w klubie. Popatrz choćby na to jak Torres jest związany z Atleti, jak wrócił i jakie tłumy przyciągnął do siebie, taka pozytywna energia, przywiązanie do barw. To rzecz godna pochwały w dzisiejszym świecie gdzie piłka to pieniądze.

Chillmos / 1 rok temu

płaczecie za tym Borją że aż żal... myślę, że Czolo wie najlepiej i ufam jego osądowi, że Borja jest zbędny, nikt z was nie jest ani trenerem ani jakimś wielkim znawcą a poza tym nie jesteście bezpośrednio na treningach żeby ogarnąć co gość sobą reprezentuje, zachłysnęliście się tym, że strzelil dużo goli w tamtym sezonie a tak naprawdę pewnie jest rzadki i tyle

kulbik91 / 1 rok temu

Gorąco wierzę, że BB9 to największa pomyłka trenerska Cholo. Oby udało się ją kiedyś naprawić.

#TeamBorja

Gofer / 1 rok temu
Projekt: Sebastian Safian
Kodowanie i wdrożenie: Kamil Brzyski