Dziś mamy:14 July, 2024
27.07.2024, g. 18:00
Mecz towarzyski
Atletico Madryt vs Numancia
Do meczu pozostało:
13dn.0godz.7min.
1 X 2 Odbierz 630 zł i typuj na eFortuna.pl Zarejestruj konto
Transmisja na żywo

Po pierwsze: improwizacja (Michał Leśniczak)

Ponad 130 meczów i zdobyte w nich 10 goli, Mistrzostwo Hiszpanii oraz wygrana w Lidze Mistrzów. Pięcioletni okres w barwach „Królewskich” z pewnością był najlepszym momentem w karierze Santiago Solariego. Jednak czy pamiętacie, że Argentyńczyk przygodę z europejską piłką zaczynał właśnie w Atletico?

 

„Indiecito”, czyli „Mały Indianin” przybył do drużyny „Los Colchoneros” na początku 1999 roku, kiedy w Polsce przygotowywano się do startu szkół gimnazjalnych. Solari wcześniej przez trzy lata szalał na skrzydle River Plate, z którym wygrał Copa Libertadores, słynąc przede wszystkim z nieszablonowych zagrań i dryblingów.

 

„Moim atutem była przede wszystkim improwizacja i szybkość, a także umiejętność znajdowania się we właściwym miejscu, we właściwym czasie”. – mówił Solari w wywiadzie dla hiszpańskojęzycznego kanału GOLTV.

 

Argentyńczyk przybył do klubu z Vicente Calderon w niezwykle burzliwym momencie. Atleti zakończyli sezon 97/98 na 7. miejscu, co uznano za porażkę i mobilizację do pracy przed kolejnym sezonem. Kolejny rok znów okazał się jednak rozczarowaniem, a team z Solarim w składzie, który dołączył do zespołu zimą finiszował dopiero na 13. miejscu.

 

Przed sezonem 99/00 drużyna, za której sterami ciągle siedział niezwykle nieobliczalny prezes Jesus Gil wciąż tęskniła za zdobytym trzy lata wcześniej mistrzostwie kraju i miała mocarstwowe ambicje na nadchodzącą kampanię. Wspomniany Gil zakupił do klubu Jimmy’ego Floyda Hasselbainka za ogromną wówczas (w przeliczeniu na dziś) kwotę ponad 16 milionów euro. Do Solariego i spółki dołączyli także m.in. Joan Capdevilla, czy też Juninho Paulista.

 

Atletico zaczęło jednak sezon w fatalny sposób. Trzy porażki na starcie rozgrywek zabolały fanów „Los Colchoneros”, ale dopiero co zatrudniony Claudio Ranieri nadal wydawał im się właściwą osobą na właściwym miejscu. Włoch był co prawda 23. zatrudnionym przez Gila trenerem, ale jego wcześniejsza praca w Valencii i wywindowanie jej na czwartą pozycję w lidze oraz tryumf w Pucharze Króla napawał kibiców stołecznego zespołu optymizmem.

 

Solari wpisał się na listę strzelców już w drugim spotkaniu ligowych rozgrywek, ale gol na Anoeta w Sociedad strzelony w 9. minucie meczu był tylko jedynym skalpem zespołu przy czterech trafieniach rywali. Argentyńczyk trafił później także w spotkaniu z Betisem, ale znów był to tylko honorowy gol w przegranym starciu 1:2. Dopiero bramka na Calderon z Realem Valladolid była udziałem w zwycięskim spotkaniu.

 

30. października Atletico wygrało na Santiago Bernabeu 3:1, a dwa gole Hasselbainka dały nadzieje na udany sezon. Jak się później okazało, był to ostatni tryumf nad „Królewskimi” przez najbliższe 14 lat, a podopieczni Ranieriego zaczęli degrengoladę w tabeli.

 

Solari trafił z Realem ponownie w marcu 2000 roku, kiedy w zespole nie było już Claudio Ranieriego. Włocha zastąpił Radomir Antić, który przecież w 1996 święcił z „Rojiblancos” tryumf w lidze oraz ćwierćfinał Ligi Mistrzów. Remis w prestiżowym pojedynku był jednak tylko kroplą w morzu potrzeb. Ostatecznie zaledwie 4 „oczka” zdobyte w 10 spotkaniach zwieńczone podziałem punktów z Realem Oviedo nie uratowały klubu. Wynik 2:2 właśnie w Oviedo prowadzonym przez – o ironio – Luisa Aragonesa, legendę Atletico oznaczał spadek po 67 latach do drugiej ligi hiszpańskiej. Decydującego karnego przy remisowym wyniku nie wykorzystał Hasselbaink, więc Solari i spółka pożegnali się z La Ligą.

 

Atletico ku rozpaczy kibiców przegrało także późniejszy finał Pucharu Króla z Espanyolem. Klęska ta tylko przyspieszyła odejście najlepszych zawodników z klubu. Odszedł także Solari, który dolał oliwy do ognia, zamieniając zdegradowane Atleti na rzecz madryckiego Realu. Pięć lat w barwach „Los Blancos” ukształtowało karierę Argentyńczyka. Niewątpliwie przyczynił się on do wielkich sukcesów przede wszystkim w erze Vicente del Bosque, ale w naszpikowanej gwiazdami drużynie ewidentnie odgrywał rolę drugoplanową.

 

„Indiecito” wystąpił co prawda w pamiętnym finale Ligi Mistrzów z Bayerem Leverkusen, wygranym przez Hiszpanów 2:1, ale z czasem jego pozycja w klubie ograniczyła się do wejść z ławki rezerwowych. „Santiago wchodząc z ławki rezerwowych daje ogromną energię i improwizację, taki piłkarz to skarb” – zachwalał go del Bosque, podtrzymując na duchu argentyńskiego skrzydłowego.

 

Jego osobistym rekordem był sezon 2003/2004. Solari wystąpił w 34 meczach, z których 15 zaczął w wyjściowej jedenastce, zdobywając 5 goli. Nie oszukujmy się, ten wynik nie porywa wyobraźni fanów.

 

W 2005 roku przeniósł się do mediolańskiego Interu. Trafił na złoty okres klubu, ale i wstydliwy czas włoskiej piłki splamionej aferą Calciopoli. Degradacja Juventusu, a także ujemne punkty dla Milanu pozwoliły Interowi zbudować ogromną przewagę nad rywalami i zapanować nad Serie A. Solari do swoich sukcesów mógł więc dopisać choćby trzykrotnie zdobyte „Scudetto”.

 

Jego rola w tych osiągnięciach była jednak znikoma. Zaledwie 39 występów przez 3 lata skłoniły go do powrotu do ojczyzny tanga. Solari trafił do ukochanej drużyny Jorge Bergoglio – obecnie Papieża Franciszka I, czyli San Lorenzo. Wytrzymał tam tylko rok, a kolejne dwa lata spędził odpowiednio w meksykańskim Atlante i urugwajskim Peñarol, po czy zawiesił buty na kołku.

 

Dziś Solari jest trenerem Realu Madryt Castilla, w którym pracuje od lipca 2016 roku. Wcześniej przez trzy lata dowodził młodzieżową grupą Juvenil A. Druga drużyna „Królewskich” radzi sobie jednak bardzo przeciętnie. Dopiero 13. miejsce w grupie 1. Segunda Division i ostatnia porażka z Navalcarnego nie napawają optymizmem, a na pozycję Solariego czeka przecież uważany za trenerski talent Guti.

 

Co ciekawe, gromy na argentyńskiego szkoleniowca padają głównie z powodu wystawiania w bramce Luki Zidane’a, syna trenera pierwszej drużyny, z którym przecież Santiago świętował zwycięstwo po wspomnianym finale z Bayerem. Oczywiście wartość drugiej drużyny docenia się poprzez wykreowane talenty, ale procent wygranych w okolicach 30% nie jest uważany przez kibiców za wystarczający.

 

Kariera Solariego to przede wszystkim sprytne poruszanie się między klubami. Spadkowicza Atletico zamienił przecież na Real Madryt będący na szczycie europejskiej piłki. Mimo, że jego rola w klubie była niemal marginalna, odcisnął swoje piętno na sukcesach klubu, a później zamienił go na mistrzowski we Włoszech Inter.

 

Obecnego trenera Realu Madryt B zapamiętamy przede wszystkim jako super zmiennika, którego największym atutem na boisku była właśnie nieprzewidywalność i improwizacja, będąca przecież głównym składnikiem argentyńskiego tanga.



Share
0 0 Głosy
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.

0
Chcielibyśmy wiedzieć co o tym sądzisz, zostaw komentarz!x