Dziś mamy:16 July, 2024
18.07.2024, g. 19:00
TCL - LoL
Dark Passage vs Besiktas
Do meczu pozostało:
1dn.20godz.50min.
12.70 X0.00 21.39 Odbierz 630 zł i typuj na eFortuna.pl Zarejestruj konto
Transmisja na żywo

Argentyńskie tango wdzierające się w szeregi Atlético (Patryk Fabiś)

Ángel Correa, Augusto Fernández, Luciano Vietto, Nico Gaitán, Axel Werner. Są to nazwiska pięciu piłkarzy, których łączą dwie cechy – argentyńskie korzenie oraz gra w Atlético Madryt. Aż pięciu spośród 22 zawodników obecnej kadry Rojiblancos pochodzą z Republiki Argentyńskiej. Co przyciąga graczy tej nacji do klubu z Wanda Metropolitano?

 

Łatwo można zauważyć, że do stolicy Madrytu nie przyjeżdżają pierwsi lepsi Albiceleste. Simeone dokładnie selekcjonuje swoich piłkarzy pod każdym możliwym względem. Wszyscy z obecnych zawodników mieli poważny argument, który przyczynił się do ichtransferu. Ángel od samego początku zapowiadał się na wielką gwiazdę, więc jego przybycie nie stanowi zaskoczenia. Augusto okazał się alternatywnym transferem ze względu na okazyjną cenę i braki kadrowe w środku pola. Luciano stał się fenomenem w Villarrealu, a Atleti miało stanowić kolejny krok w jego karierze. Nico był oczkiem w głowie Simeone, głównie ze względu na swój styl gry i wolę walki. Axel – podobnie jak Ángel – zapowiadał się rewelacyjnie, a jego przyjście miało zwiastować lepszą przyszłość tak dla klubu, jak i samego zawodnika.

 

W przeszłości na Vicente Calderón meldowali się także Cata Díaz, Emiliano Insúa oraz Matías Kranevitter. Na siłę można tutaj jeszcze dopisać Cristiana Ansaldiego oraz José Sosę, którzy przybyli na krótko tylko w celuwypożyczenia. Warto wspomnieć także o Martínie Demichelisie. Co prawda nie zagrał on ani jednego oficjalnego spotkania w barwach Atleti, ale dzięki natychmiastowej sprzedaży przyczynił się do 5-milionowego zysku do kasy Rojiblancos.

 

Wszyscy powyżsi piłkarze charakteryzują się argentyńskim pochodzeniem. Każdy z nich przybył do klubu za kadencji Simeone. Warto się jednak przyjrzeć temu, jak wyglądała ich kariera w madryckim klubie.

 

Niestety tutaj już nie jest tak kolorowo. Łatwo zauważyć, że każdy z zawodników, którzy już odszedł, nie pokazał się z dobrej strony, a ich dalsza kariera stanęła w miejscu. Można zachować pesymizm także na temat obecnych Argentyńczyków w kadrze Atleti. Każdy z nich, poza Ángelem Correą, spisuje się zdecydowanie poniżej swoich możliwości.

 

Idealnym przykładem jest Nico Gaitán. Kluczowy zawodnik w Benfice, który zachwycał swoich kibiców praktycznie z meczu na mecz. Każdy fan Los Colchoneros dokładnie pamięta spotkanie Ligi Mistrzów, w którym Benfica pokonała Atleti 2-1 po znakomitej bramce i asyście właśnie Gaitana. Niestety, po transferze do Atleti stał się cieniem samego siebie. Fatalne występy zapewniły mu jedynie stałe miejsce na ławce rezerwowych. Nie ma wątpliwości, że wykazuje swoje dawne zaangażowanie, ale mimo wszystko nie prezentuje takiej formy jak z czasów gry w Benfice.

 

Średnio wygląda także sytuacja Augusto Fernándeza. Z jednej strony spisywał się on całkiem dobrze i godnie zastępował kontuzjowanego Tiago. Z drugiej strony grał wątpliwie w niezwykle ważnych meczach (przykład – pierwsza połowa finału Ligi Mistrzów w Mediolanie), a także z łatwością wpadał w kontuzje, które znacząco spowolniły jego karierę. Nie można mu jednak zarzucić bycia solidnym zmiennikiem. Biorąc pod uwagę okazjonalną cenę, jego transfer w pewnym stopniu można zaliczyć do udanych. Mimo wszystko nie gwarantuje on jakości, jaką powinni dysponować środkowi pomocnicy pierwszego zespołu w takim klubie jak Atlético Madryt.

 

Podobnie można powiedzieć o pozostałych argentyńskich zawodnikach. Jedynym bez zarzutów jest Ángel Correa. Stara się on jak może, by być czołową postacią w czerwono-białym zespole i cóż – jak na razie całkiem dobrze mu to wychodzi. Co prawda nie jest to rozwój w błyskawicznym tempie, ale przynajmniej wszystko zmierza w dobrym kierunku. Wielu kibiców Los Colchoneros widzi w nim następcę Griezmanna, a to już swego rodzaju osiągnięcie i powód do dumy dla samego piłkarza.

 

Gołym okiem widać, że do Atlético przybywa mnóstwo Argentyńczyków. Niestety większość z nich okazuje się niewypałem i kulą u nogi dla klubu.Pomimo tego argentyńscy piłkarze nadal ślepo przychodzą do klubu. Co jest tego powodem?

 

Odpowiedź jest oczywista. Diego Simeone. Dyrygent zespołu, który motywuje swych zawodników do odegrania jego tanga. Jak zawsze – najprościej współpracuje się ze swoimi rodakami. Stąd też za wszelką cenę chce on rekrutować kolejnych Argentyńczyków. Nie bez powodu w szeregi Atleti przychodzi mnóstwo młodych i utalentowanych Albiceleste. Ángel Correa, Luciano Vietto, Axel Werner czy już wkrótce Lautaro Martínez (o którym pojawia się coraz więcej plotek i jego transfer jest bardzo prawdopodobny) – każdy z nich wyglądał przed transferem obiecująco, a to dla Simeone wystarczy, by dorzucić ich do swojej kadry.

 

Ale problem pojawił się nawet przed kadencją Simeone. Wystarczy spojrzeć na Sergio Agüero. Pomimo bycia rewelacyjnym piłkarzem, odszedł w skandalicznym stylu. Bez wątpienia był najlepszym argentyńskim piłkarzem w historii klubu, ale nie chciał kontynuować swojej przygody w Madrycie. Szkoda – gdyby został, być może Simeone miałby godnego studenta, z którym mógłby zatańczyć fascynujące tango.

 

Atlético przyjęło wręcz politykę, by ściągać do klubu jak najwięcej Argentyńczyków. Teoretycznie pomysł jest dobry – w końcu kraj ten słynie z wielu talentów i ma ogromne tradycje w piłce nożnej. Problem pojawia się jednak przy ich eksploatowaniu. Sztab trenerski Atleti kiepsko sobie radzi z wyciśnięciem z argentyńskich piłkarzy stu procent ich możliwości. Każdy z nich pokazuje znacznie mniej, niż w rzeczywistości potrafi. Nawet Ángelito, który zyskał sobie sympatię kibiców i radzi sobie całkiem dobrze, miał bardzo ciężkie początki. W poprzednich sezonach nawet przy jego dobrych występach Simeone stawiał na innych piłkarzy. Na szczęście teraz sytuacja się odwróciła. Pytanie tylko – czy przyjście Diego Costy ponownie nie zepchnie Ángela na ławkę rezerwowych?

 

Augusto Fernández po wielu kontuzjach ma marne szanse, by powrócić do swojego dawnego poziomu. Nico Gaitán spisuje się słabo, a przyjście Vitolo w zimie może tylko pogorszyć jego sytuację. Axel Werner po ponad roku niegrania nie ma szans, by zająć miejsce między słupkami na Wanda Metropolitano. Luciano Vietto nie daje już choćby nadziei, że powróci do swej szczytowej formy z czasów gry dla Villarrealu.

 

Wszystko wskazuje na to, że z argentyńskiego tanga poza dyrygentem już nic nie pozostanie. Może nawet to i lepiej – historia w przeciągu kilku ostatnich lat nauczyła nas, że nadmiar Argentyńczyków nie wychodzi na dobre. Kibicom z Madrytu wystarczy jednak sam Simeone – może nie radzi on sobie najlepiej w nauczaniu argentyńskiego tanga, ale hiszpańskie flamenco opanował już do perfekcji.



Share
0 0 Głosy
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
quaresma
quaresma
2024 lat temu

transfery do Atleti przypominają mi wzmocnienia Interu w „złotej” erze panowania Morattiego. większość to nietrafione typy. Mam wątpliwości jeżeli chodzi o wybory Cholo, może powinniśmy zatrudnić kogoś kto by lepiej odsiewał plew od ziarna?

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.

0
Chcielibyśmy wiedzieć co o tym sądzisz, zostaw komentarz!x