Dziś mamy:17 June, 2021

Atletico – Real Jaen 1:0; spokojna wygrana, która przypieczętowała awans

Być może dzisiejsze starcie z Realem Jaen nie było za bardzo emocjonujące, ale dokładnie tego można było się spodziewać. Atletico Madryt wygrało 1:0 i na Vicente Calderon przeważało przez niemal cały mecz. Być może goście chcieli spróbować powalczyć o remis, ale wyraźnie było widać, że różnica w umiejętnościach jest zbyt duża. Tym samym Rojiblancos odbili sobie zeszłoroczny blamaż z Albacete i pewnie awansowali do kolejnej rundy. Tam czeka na nich Getafe, które również bez większych problemów rozprawiło się z Ponferradiną (4:0 na wyjeździe i 0:0 u siebie). Teraz nie jest to jednak ważne, bo można już oficjalnie powiedzieć: panowie, odliczamy godziny do derbów!

Na kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem okazało się, że Thibaut Courtois wypadł ze składu z powodu lekkiego przeziębienia. Jego miejsce między słupkami zajął Sergio Asenjo, a na ławce usiadł Joel Robles. Diego Simeone dał szansę Javiemu Manquillo, którego wystawił od pierwszych minut na prawym skrzydle. Już na samym starcie Rojiblancos ruszyli do przodu i pokazali, że Real Jaen nie ma się co łudzić, że dostanie wiele okazji do tego, by zagrozić bramce gospodarzy. W 4. minucie zza pola karnego uderzał Adrian Lopez, ale piłka poleciała obok bramki. Wcześniej niezłą akcją na lewym skrzydle popisał się Domingo Cisma. Choć Atletico miało wyraźną przewagę, to zbyt wiele niedokładności powodowało, że mecz oglądało się dość ciężko. Zresztą Los Colchoneros nawet nie starali się forsować tempa, co przy bardzo korzystnym wyniku z pierwszego spotkania było zrozumiałe. W 8. minucie Tiago zagrał górną piłkę w kierunku Javiego Manquillo, a młody piłkarz świetnie ograł obrońcę rywali. Niestety, później zabrakło celności w zagraniu w pole karne. Po dość bezowocnej pierwszej części tego pojedynku Real Jaen wreszcie stworzył sobie jakąś sytuację. Po błędzie jednego z defensorów gospodarzy Israel Jerez dośrodkował z prawej strony na długi słupek, ale Fran Machado główkował zbyt lekko, by zaskoczyć Asenjo. W 16. minucie Rojiblancos wyszli na zasłużone prowadzenie. Po lewej stronie boiska piłkę dobrze przejął Cisma i zagrał ją do ustawionego przed polem karnym Adriana. Ten wycofał ją do Raula Garcii, który po przyjęciu jej uderzył po długim rogu bardzo precyzyjnie i na tyle mocno, że Manu był bez szans na skuteczną interwencję. To nieco podłamało gości, którzy najwyraźniej zdali sobie wówczas sprawę, że korzystnego rezultatu już nie wywalczą. Co prawda z obu stron oglądaliśmy próby konstruowania jakichś dobrych akcji ofensywnych, ale z reguły kończyły się one co najwyżej rzutami rożnymi, rzutami wolnymi, albo niecelnymi dośrodkowaniami, które zgarniali obrońcy. W 29. minucie z narożnika boiska świetnie na długi słupek wrzucił Emre, ale po główce Cismy piłka ostatecznie wyleciała poza boisko, choć było blisko zdobycia drugiej bramki dla gospodarzy. Aktywny na lewym skrzydle był Cristian Rodriguez. Urugwajczyk co chwila przedzierał się tamtą stroną, ale niestety z reguły nie przynosiło to żadnego większego efektu. Po jednym z takich wejść byłego gracza FC Porto przed niezłą szansą stanął w końcu Raul Garcia, ale hiszpański pomocnik zamiast uderzać lewą nogą próbował strzelić prawą i ostatecznie dość mocno skiksował w polu karnym przeciwników. Przed przerwą oglądaliśmy jeszcze po jednej bardzo dobrej interwencji każdego z bramkarzy. Najpierw Manu w dobrym stylu na rzut rożny odbił próbę Emre z około 17 metrów, a następnie Asenjo w jeszcze bardziej spektakularny sposób wybronił strzał Israela z rzutu wolnego, po którym piłka zmierzała pod poprzeczkę blisko okienka.

Druga połowa przebiegała tak, jak pierwsze 45 minut. Choć trzeba przyznać, że przez pierwszy okres była zdecydowanie bardziej nudna i tak naprawdę dopiero końcówka mogła wprowadzić nieco emocji. Chwilę po wznowieniu gry z prawego skrzydła w pole karne dośrodkowywał Silvio, ale Raul Garcia źle złożył się do przewrotki. Jak widać, w ostatnich dniach wszyscy chcą być jak Zlatan Ibrahimović. Po blisko godzinie gry w okolicach ‘szesnastki’ Realu Jaen sfaulowany został Cristian Rodriguez. Do piłki podszedł Emre i najpierw trafił w mur, później jego dobitka trafiła w nogi Adriana, po czym do futbolówki dopadł Cata Diaz, ale z około 16 metrów uderzył ponad poprzeczką. W 60. minucie goście o mały włos nie doprowadzili do wyrównania. Podanie otrzymał Raul Gaitan, który znajdował się przed polem karnym Atletico. Obrońca rywali chciał chyba z pierwszej piłki dośrodkowywać, ale wyszedł z tego na tyle groźny strzał, że Asenjo z problemami złapał piłkę i uchronił swój zespół przed utratą bramki. W międzyczasie mieliśmy do czynienia z naprawdę nudną grą i bardzo niecelnymi próbami z dystansu, którymi autorami byli m.in. Tiago i Pedro Bolanos. Na dwadzieścia minut przed końcem meczu w świetnej sytuacji znalazł się Oliver Torres. Wprowadzony chwilę wcześniej 18-latek po błędzie Gaitana miał pod nogami piłkę, którą powinien skierować bramki, gdyż stał jakieś 5 metrów od niej i miał przed sobą tylko Manu. Młody pomocnik nie potrafił się jednak zdecydować i ostatecznie nic z tej okazji nie wyszło. Na przestrzeni następnych kilkudziesięciu sekund dwie doskonałe sytuacje miał Real Jaen. Najpierw z prawej strony dośrodkowywał Mario Martos, ale Juanma główkował obok bramki. Później świetne podanie na długi słupek do wbiegającego Israela zagrał Diego Cascon, jednak pomocnik gości nieczysto trafił w piłkę i ta poleciała w aut. Atletico odpowiedziało uderzeniami Adriana i Silvio, ale obie te próby trafiły jedynie w boczną siatkę. W 81. minucie przed niezłą szansą stanął Cata Diaz. Z rzutu wolnego dośrodkował Emre, trzech obrońców rywali nie zdołało przeciąć toru lotu piłki, przez co stoper Rojiblancos znalazł się sam na sam z bramkarzem tuż przed bramką. Niestety, Argentyńczyk strzelił wprost w Manu. Na pięć minut przed końcem urazu mięśnia doznał Cristian Rodriguez, przez co w jego miejsce musiał wejść Saul Niguez. Piłkarze obu drużyn dotrwali jakoś do końcowego gwizdka i nie musieli się już dłużej męczyć z udawaniem, że zależy im na konstruowaniu kolejnych akcji.

Skład Atletico: Asenjo – Silvio, Cata Diaz, Pulido, Cisma – Tiago, Emre, Javi Manquillo (Oliver Torres 64′), Raul Garcia, Cristian Rodriguez (Saul 86′) – Adrian

Bramki:
1:0 – R. Garcia 16′



Share
0 0 Głos
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
borda
borda
2021 lat temu

Hmm, prawie identyczny nagłówek jak po meczu z Hapoelem
“ATLETICO – HAPOEL 1:0; SPOKOJNA WYGRANA, KTÓRA DAŁA AWANS”

bananowiec
bananowiec
2021 lat temu

Podobał mi się w tym meczu występ Cismy. Dobrze wiedzieć, że mamy solidnego zmiennika dla Kaszmira, który przecież nie będzie zawsze mógł grać.

0
Chcielibyśmy wiedzieć co o tym sądzisz, zostaw komentarz!x
()
x