AtleticoPoland.com - Polska strefa fanów Atletico Madryt

DZISIAJ JEST: 22 czerwca 2017, 20:33. Na stronie przebywa 535 kibiców.
Strona głównaLa Peineta


La Peineta

 

Nazwa stadionu Estadio La Peineta
Oryginalna nazwa stadionu Estadio de la Comunidad
Pojemność z bieżnią 66.000
Pojemność bez bieżni 73.000
Klub Atlético Madryt
Inauguracja I połowa 2017 roku
Wymiary boiska 105 x 70 metrów
Nawierzchnia Naturalna murawa
Projektant Cruz y Ortiz Arquitectos
Głowny wykonawca FCC
Adres Plaza de Grecia s/n, 28022 Madryt

 

Historia lubi się powtarzać. Ponad 50 lat temu ówczesny prezydent Atlético Madryt, Vicente Calderón, wykupił ogromną działkę ziemi na południowo-zachodnich peryferiach Madrytu. Tam - tuż przy brzegu rzeki Manzanares - postanowił wybudować nowy dom dla swojego ukochanego klubu. Prace nad jego budową od samego początku posuwały się w żółwim tempie. W międzyczasie Rojiblancos musieli stawić czoła problemom finansowym, a wiele osób nie widziało logiki w ich poczynaniach. Niemniej Vicente Calderón ze swojego planu się nie wycofał. Los Colchoneros sprzedali Old Metropolitano i w październiku 1966 roku przenieśli się na niewykończony jeszcze stadion. Choć projekt został całkowicie zakończony dopiero 4 lata później, to Atlético Madryt po 12 długich latach w końcu miało nowy obiekt, na którym chciało mierzyć się z każdym.

Dziś jesteśmy świadkami bliźniaczej historii. Wszystko za sprawą Estadio La Peineta, które ma zostać nowym stadionem Rojiblancos. Powstaje on w miejscu nieużywanego stadionu lekkoatletycznego w północno-wschodniej części Madrytu, rzut beretem na południe od lotniska Barajas. Pierwotnie Estadio de la Comunidad de Madrid zostało otworzone w 1994 roku i kosztowało około 45 milionów euro (7.5 miliarda peset). Był to ogromny wydatek jak na, mimo wszystko, kameralny obiekt. Przydomek La Peineta zyskał sobie tym, że jego jedyna trybuna miała kształt grzebienia.

Choć stadion mógł pomieścić 20 tysięcy ludzi, to z reguły gościł mniejsze imprezy lekkoatletyczne, dość szybko zapracowując sobie na miano białego słonia. Nawet gdy w 1996 roku zorganizowano tam rewanżowy mecz o Superpuchar Hiszpanii pomiędzy Atlético Madryt i Barceloną, to na trybunach pojawiło się zaledwie 15 tysięcy kibiców. Nieco ponad 10 lat po otwarciu obiekt zaczął popadać w ruinę. Ludzie przypomnieli sobie o nim dopiero podczas kandydatury Madrytu do zorganizowania Igrzysk Olimpijskich najpierw w 2012, potem w 2016, aż w końcu w 2020 roku.

Estadio La Peineta było idealnym wyborem. Ogromnymi plusami było świetne położenie, bliskość lotniska oraz ogromny teren, który mógłby zostać przeznaczony na zbudowanie wioski olimpijskiej. W 2007 roku zgłosili się Los Colchoneros, którzy chcieli przejąć stadion po zakończeniu ewentualnej imprezy, co było zresztą jednym z kluczowych punktów kandydatur Madryt 2016 i Madryt 2020. Niestety stolica Hiszpania nie wygrała żadnego z konkursów, a organizatorami Igrzysk Olimpijskich zostały kolejno Londyn, Rio de Janeiro i Tokio. To jednak nie powstrzymało Rojiblancos przed dążeniem do przeprowadzki.

Wiele osób mogłoby jednak zadać sobie pytanie: "Jak klub, którego długi jeszcze do niedawna były ogromne i szacowane na ponad 500 milionów euro, może myśleć o jakiejkolwiek poważnej inwestycji?". Odpowiedź jest prosta. Atlético Madryt jest właścicielem Vicente Calderón, podczas gdy firma FCC - jeden z liderów na hiszpańskim rynku budowlanym - bardzo chciała posiąść teren, na którym stoi zarówno obecny stadion Los Colchoneros, jak i stary browar Mahou. Dlatego też układ był prosty - Rojiblancos dostaną nowy stadion najmniejszym możliwym kosztem, a w zamian oddadzą tereny pod Vicente Calderón.

Jedyny koszt, jaki poniosą Los Colchoneros to około 40 milionów euro, jakie trzeba zapłacić miastu za ziemie, na której stoi Estadio La Peineta. Pierwotnie miało to być płacone w kilku transzach wzbogaconych o darmowe bilety na mecz na rzecz miasta przez okres ponad 10 lat. Obecnie jednak prowadzone są na tym tle walki, gdyż część radnych sprzeciwiła się i wymaga, by klub z Vicente Calderón zapłacił blisko 80 milionów euro. Klub na razie oczekuje na efekt rozmów, jakie będą prowadzone z nowo wybranymi władzami miasta. Już teraz wiadomo jednak, że nie będą one proste.

Co ciekawe, gdyby Madryt kandydował do zorganizowania Igrzysk Olimpijsk w 2024 roku i gdyby wygrał konkurs, wówczas trzeba byłoby czasowo zdemontować dolną część trybun, by zamontować wokół boiska bieżnię. Dla Atlético Madryt oznaczałoby to roczną wyprowadzkę z Estadio La Peineta, za co otrzymałoby rekompensatę od miasta w wysokości... 40 milionów euro.

Świetny biznes, prawda? Niestety nic, co jest związane z Rojiblancos nie jest tak proste jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Po pierwsze kibice nie są zbyt chętni do przenosin blisko 12 kilometrów na północny-wschód. Postanowiono założyć sprawę w sądzie twierdząc, iż nielegalnym jest budowanie budynków wyższych niż cztery piętra w tej części stolicy, w której znajduje się Vicente Calderón. Uderzyłoby to w FCC, które planuje postawić tam szereg wysokich apartamentowców. Wyrok okazał się jednak korzystny dla Atlético Madryt.

Na wiosnę 2011 roku władze klubu ogłosiły, że otrzymały pozwolenie na rozpoczęcie inwestycji związanej z nowym stadionem i prace niedługo ruszą. Niedługo, czyli w listopadzie. Wtedy to zorganizowano specjalną konferencję, na której pokazano pierwsze wyburzenia niezbędne do wzniesienia nowego obiektu. Od tamtego czasu prace idą bardzo powoli, jednak dla Los Colchoneros to żadna nowość.

Kolejne opóźnienia miały miejsce w 2013 roku. Władze odmówiły przyznania licencji potrzebnych do wprowadzenia na teren budowy dźwigów. We wrześniu tego samego roku wydawało się, że cały projekt otrzymał śmiertelny cios - Madryt przegrał trzeci z rzędu konkurs o organizację Igrzysk Olimpijskich. Czy był to problem dla naszych dzielnych budowniczych? Nie - projekt ewoluował ze "stadionu olimpijskiego, który może być używany jako piłkarski" w "stadion piłkarski, który może być używany jako olimpijski". Proste? Proste.

Zmiana ta była kluczowa w ratowaniu projektu. W końcu FCC mogło jechać dźwigami. Prace ruszyły jak z kopyta i pierwsze kształty nowego Estadio La Peineta zaczęły być widoczne. Opóźnienia pojawiały się jednak cały czas, przez co wielu zaczęło wątpić i twierdzić, że wszystko skończy się podobnie jak plany nowego Mestalla. Niemniej z czasem wszystko się zmieniło i dziś wydaje się, że dni Rojiblancos na Vicente Calderón są już policzone.

Jak zatem będzie wyglądał nowy stadion Atlético Madryt? Zaprojektowany został przez firmę Cruz y Ortiz Arquitectos. Tę samą, która była odpowiedzialna za przygotowanie projektu pierwotnego Estadio de la Comunidad de Madrid w latach 90. Zdecydowano się zachować górną kondygnację i podstawową strukturę oryginalnej Zachodniej Trybuny, dzięki czemu nie będzie mowy o nudnej symetrii, tak bardzo eksploatowanej w większości nowych stadionów.

Pozostałe trzy boki będą składać się z czterech oddzielnych części. Dolna to 28 rzędów, które pomieszczą 28 tysięcy ludzi. Środkowa pomieści 14 tysięcy ludzi i będzie zawierać m.in. strefę VIP i loże dyrektorskie. Górna to 32 rzędy (biegnące zarówno na nowych częściach, jak i na oryginalnej trybunie), czyli ponad 30 tysięcy miejsc. Pomiędzy środkową i górną częscia przebiegać będzie czwarta - nieprzerwany pierścień wokół całego boiska, mieszczący w sobie 94  prywatne loże i 150 kabin dziennikarskich. W sumie około 1.5 tysiąca miejsc.

Całkowita pojemność to nieco ponad 70 tysięcy. Nad trybunami przebiegać będzie pierścieniowy dach podobny do tego jaki jest na Estadio Olimpico de Sevilla. Ponadto na stadionie znajdą się bary, klubowe muzeum, sklepy oraz przestrzeń biurowa. Wymiary boiska będą identyczne jak te na Vicente Calderón. Nie trzeba dodawać, że Estadio La Peineta spełniać będzie wszystkie wymogi UEFA/FIFA Elite.


 

 

Ostatnio zmodyfikowano: 1 rok temu
Projekt: Sebastian Safian
Kodowanie i wdrożenie: Kamil Brzyski